Wina (16)

16.

Potrąciła kogoś niechcący, zbiegając po schodkach. Wymamrotała ciche przeprosiny, nie oglądając się za siebie. Zresztą, nie bardzo to było możliwe, powstrzymując łzy cisnące się do oczu.

Nie będę błagać. Nie tę babę.

Została jej tylko ucieczka z jutrzejszych lekcji. Ale z oddechem Sebastiana na karku to też nie było możliwe. Musiała przetrwać jakoś jutrzejszy dzień.

„Liz?” nie zatrzymała się na głos Kristen. Nie mogła pokazać jej swojej twarzy ani oczu pełnych łez. Nie ma mowy. Jedna upokarzająca ją chearleederka dziennie to maksymalny limit, na jaki ją było stać.

„Muszę już iść, godzina policyjna się zbliża…” udało jej się zapanować nad głosem i machnąć ręką znacząco.

„Kyle mówił, że mnie szukałaś w szkole.”

„Załatwiłam to z Tarą.”

Tak. Tara załatwiła mnie.

Nathan obserwował wymianę zdań między dziewczynami. Liz wyglądała zupełnie jak po pierwszej kłótni z Cody’m. Coś zdecydowanie było nie tak. Ścisnął mocniej dłoń Kristen, kiedy chciała zadać kolejne pytanie i pociągnął ją w górę schodków. Liz wsiadła do czekającego na nią na parkingu zielonego auta, które zaraz odjechało.

„Kiedy Kyle mówił, że cię szukała?” Nathan spytał nagle. Kristen zaklęła w duchu. Dlaczego wcześniej po prostu do niej nie zadzwoniłam? Teraz muszę coś wymyślić, i to szybko…

„Po lekcjach.”

„Po ogłoszeniu jutrzejszego meczu?” upewnił się.

„Tak. Dlaczego pytasz?” spojrzała na niego nagle niepewna. Coś błysnęło na jego twarzy, ale zaraz zniknęło. Cokolwiek to było, nie zamierzał dzielić się swoimi podejrzeniami z nią.

~ * ~

W dalekiej Kalifornii Kal Costas Langley usiadł u szczytu stołu. Jego wysoka sylwetka w drogim, szytym na miarę garniturze niewiarygodnie kontrastowała z otoczeniem – opuszczonym, zaniedbanym magazynem, wybudowanym jak najniższym kosztem. Paradoksalnie jednak jego osoba nie wydawała się nie na miejscu. Langley zawsze był we właściwym miejscu. To jedynie z miejscem mogło być coś nie tak, mawiała jego wieloletnia sekretarka, Sabrina. I niewątpliwie w jakimś sensie miała rację. Langley dominował nad otoczeniem. To nie była aura pieniędzy, jaka go otaczała. Zazwyczaj nie dawał odczuć ludziom z niższych klas swojej pozycji. Dzisiaj jednak było inaczej. Mężczyzna promieniował zarówno pieniędzmi, jak i władzą.

Nie wspominając o charyzmie. To był człowiek, który w mniej niż dziesięć lat zbudował jedną z największych firm na świecie i każdy w pomieszczeniu zdawał sobie z tego sprawę. Jeśli był w stanie zaryzykować przyszłość firmy wartej kilkadziesiąt miliardów dolarów, składając na ręce nieletniego dziecka pakiet kontrolny, to musiało znaczyć, że nie jest jak większość ludzi. Facet wprost śmierdział żądzą zemsty i chęcią odzyskania własnego dziecka.

„Nancy nie używa zwyczajnych zagłuszaczy.” mężczyzna o wyglądzie Latynosa wyświetlił niewielkie urządzenie na centralnie umieszczonym na ścianie monitorze. Obraz był doskonałej jakości i pokazywał najdrobniejsze detale urządzenia. „Co ciekawe, nie jest to produkcja japońska, tylko amerykańska. Langley&Langley Electronics. Poczucie humoru pani Parker nie ma niezwykłego jak na przedstawiony przez pana profil psychologiczny. Interesujące jest natomiast co innego. A dokładniej to…”

Na ekranie pojawił się plan budynku.

„To pokój Elizabeth.” Langley pokiwał głową.

„Z początku nie wiedzieliśmy. To znaczy, dlaczego akurat tam.”

Langley potarł czoło. Z jakiegoś dziwnego powodu czuł, że zaraz zrzucą mu na kolana bombę z opóźnionym zapłonem. A on słuchał przeczuć. Zaprowadziły go nie tylko na szczyt, ale i pozwoliły nawiązać kontakt z córką. Jedynym dzieckiem, jakie kiedykolwiek będzie miał. Chyba, że adoptuje. Nancy zostawiła go z małą niespodzianką.

„Ale jak to mogłoby przejść niezauważone przez ochronę?” jedna z niewielu kobiet w tym towarzystwie, Sofia, odezwała się ze swojego miejsca „Płaci im się wystarczająco wiele, żeby nawet pensję u Midasa przebić. Dziewczynka ma na litość boską 40% naszej firmy!”

„I zero pojęcia o władzy jaką ma nad innymi.” przypomniał mężczyzna, który przemawiał wcześniej „Wie, że jest to dużo pieniędzy, ale spójrzmy prawdzie w oczy – Nancy nie udałoby się tego osiągnąć bez pomocy ochrony. Ktoś tu soli na dwa fronty i to tak, że można zrobić zapasy na zimę z ich machlojek.”

Langley palnął wstrząsającą większość wieść… jak zwykle, zresztą. Facet chyba uwielbiał zaskakiwać innych.

„Sebastian.”

„Tak pan myśli?” zaskoczenie na twarzy dowódcy grupy było niewątpliwie szczere „Więc tracimy sprzymierzeńca.”

„Podejrzewałbym jego po pierwsze.” Langley nie cofnął się. Gdyby się cofał, nie siedziałby tu i teraz na tym spotkaniu, planując, jak odzyskać córkę i zapewnić jej bezpieczeństwo, pomimo groźby głupiej obcej hybrydy na horyzoncie.

„Dlaczego?”

„Przez sympatię, jaką czasem okazuje Liz.”

Sofia wzniosła oczy do sufitu.

„Co w tym złego?”

„Powinien być profesjonalistą. Nie powinien być przyjacielski, lecz przyjazny. Jeśli ją lubi, nie powinno to wpływać na jego pracę zawodową… każdy ochroniarz, którego wynająłem kiedykolwiek, najpierw pełnił swoją powinność.” Langley nie miał wątpliwości co do powodu swoich podejrzeń „Stąd moje podejrzenie.”

„Co z Valentim?”

„On jest bardziej do towarzystwa.” potrząsnął głową „Liz musi uniezależnić się od opinii innych, ale pozostaje faktem, że to wciąż dziecko w niektórych aspektach życia i wolałbym, by tak pozostało. Więc?” spytał w końcu „Co takiego było niezwykłego w fakcie, że nadajnik zagłuszający pracę wszystkich urządzeń podsłuchowych, nagrywających obraz i innej elektroniki, znajdował się w sypialni mojej córki?”

Trójka mężczyzn spojrzała na siebie. W końcu najstarszy skinął głową.

„To.” na ekranie pojawił się obraz starszego mężczyzny.

„Julian Saldeman, profesor biologii Liz. Co z nim?” Langley spytał obojętnie, jeszcze raz zadziwiając obecnych swoją niewiarygodną wiedzą i pamięcią ludzkich twarzy.

„Julian Saldeman ma ciekawą biografię. Pochodzi z rodziny patologicznej, ale nie w sensie społecznym. Ojciec był znanym biologiem. Ale nienajlepiej traktował córkę i syna, nie mówiąc o żonie i to wszystko nie skończyło się najlepiej. W każdym bądź razie pracuje lata na rzecz maltretowanych dzieci.”

„I?” Langley ponaglił, kiedy wydawało się, że żadna odpowiedź nie nadejdzie.

„Wydaje się nam, że zainteresował się pańską córką. I to na tyle, by w grudniu ubiegłego roku rozpocząć procedurę i wystąpić do FPPWR o trylion na niej, by potwierdzić lub zaprzeczyć podejrzeniom. ”

Tags:

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *