Ukradziona niewinność (8)

Powieki były zadziwiająco ciężkie, jednak udało jej się dokonać tej sztuki i podnieść wielotonowy ciężar. Pierwszą rzeczą, jaką dostrzegła była postać naprzeciwko jej łóżka. Zamrugała powoli, kilkakrotnie, aż obraz się wyostrzył. Julian. Co on robił w jej pokoju?

Ale to nie był jej pokój.

Zapach antyseptyków kręcił w nosie. Nos… coś miała do niego przyczepionego do niego. I w ustach. Podrażniało gardło.

Była… zaintubowana. Była w szpitalu.

Spojrzała bezradnie na Juliana, potem po pokoju.

„Zaraz zjawi się lekarz. Leż spokojnie.” nie musiał jej tego mówić, ale to było dziwnie pocieszające słyszeć jego głos. Co ona robiła w szpitalu? Coś się stało podczas jej prysznica? I o Chryste… jej fizjonomia była różna. Na ile ktoś to zauważył?

Do pokoju weszła ciemnowłosa lekarka, przedstawiła się i sprawdziła kilka wskaźników na monitorach. Potem zbadała jej pierwsze reakcje. Światło, ruch, widzenie. Wytrzymała ten egzamin, po czym drżącą ręką dotknęła plastiku w ustach.

„Chwilę jeszcze będzie potrzebna. Tylko upewnimy się, że oddychasz sama. Wytrzymasz jeszcze chwilę?”

Skinęła głową powoli. Cóż jej pozostawało?

Ale coś musiało odbić się jednak w wyrazie jej twarzy, bo kobieta uśmiechnęła się tym swoim zawodowym, miłym, uspokajającym uśmiechem.

„Wszystko w porządku. Jesteś w szpitalu.”

To już wiedziała. Ale dlaczego? Spróbowała poruszyć dłonią. Nieco sztywna, ale po kilku ruchach palcami i nadgarstkiem udało się jej ją rozruszać. Nie była związana w żaden sposób, po prostu leżała na łóżku. Czy to był jakiś tajemniczy sposób na to, by wydostać z niej informacje? Jakiś przewrotny sposób, by dostać to, co chcieli? I Julian… Chryste, a może on był jakimś szpiegiem, wysłanym, by ją omotać?

Spojrzała bezradnie na lekarkę i uniosła lekko dłoń, symulując pismo. Julian ruszył się ze swojego miejsca, wyciągając z kieszeni marynarki notatnik i długopis. Westchnęła z ulgą. Powoli chwyciła długopis i z wysiłkiem napisała jedno proste słowo.

„Dlaczego?”

Lekarka zwęziła na chwilę spojrzenie.

„Co pani pamięta jako ostatnie?”

Ale chociaż wysilała swój obcy mózg, nic nie przychodziło. Nic prócz ogromnego głodu informacji. Jak długo nie uczyła się?

Tym razem pisanie poszło jej lepiej. Napisała aktualną datę… przynajmniej myślała, że to była w miarę aktualna data. Prysznic.

Zmartwiony wyraz twarzy kobiety nie zadowolił jej zupełnie i tylko pogłębił jej własny strach. Boże. Co się działo? Ile inni wiedzieli?

„To było dwanaście dni temu. Pamiętasz coś od czasu prysznica?”

Powoli pokręciła głową. Julian zanotował jednak, że się bała. Bardzo. Czegoś. Jej oczy, chociaż pokryte maską niepewności i spokoju, były wypełnione czystym przerażeniem. To nie była zwykła niepewność. Ekipa, która weszła do mieszkania Marshalla doniosła, że krótko przed porwaniem, rzeczywiście brała prysznic. Przeszklone ścianki kabiny prysznica nie zdążyły nawet wyschnąć.

Ale to może był strach pourazowy… ale to uczucie było tam jeszcze zanim powiedział, jakiego kawałka czasu nie pamięta. Amnezja była prawdopodobnie tymczasowa. Sloane liczył, że kiedy się obudzi, dostaną kilka brakujących odpowiedzi na temat tej sytuacji. Wprowadziła niezłe zamieszanie. I niestety, najprawdopodobniej bez względu na swój powrót do zdrowia, zostanie zlikwidowana. Nie chciał tego. Zadadzą jej wiele pytań.

On będzie pierwszym z nich.

„Mówi ci coś nazwisko Tess Harding?”

Tym razem w brązowym spojrzeniu pojawił się niekłamany terror. Skinęła głową, coś pisząc jednocześnie na kartce notatnika.

Roswell. Nienawidzę jej.

„Dlaczego?” spytał nieznacznie zaintrygowany „Według naszej informacji była jednym z twoich przyjaciół… nawet jeśli była rywalką.”

Westchnęła w duchu i zamknęła oczy. Nie chciała odpowiadać na te pytania. I dlaczego to on je zadawał? Czy był rządowym agentem?

Ale wtedy przypomniał się jej jeszcze jeden ‚drobny szczegół’. Dwanaście dni po. Dwanaście dni po załadowaniu paskudnego robala do sieci poczty. Fed Ex raczej nie było szczęśliwą firmą w tej chwili. Nawet jeśli ktoś nie sforsował zabezpieczeń najbardziej chronionych katalogów, to jednak pozostawało wystarczająco sporo materiału, by wsadzić ją za kratki na wiele lat. Jęknęła z rezygnacją, mimo rurki w gardle. Ale się wkopała. Czy obca otchłań zawsze przynosiła tyle problemów?

„Proszę nie męczyć pacjentki.” surowy ton lekarki przerwał jej rozmyślania. Chwyciła za długopis.

Co z Tess?

Julian potrząsnął głową.

„Nic. Zaśnij. Potrzeba ci odpoczynku.”

Potrzebowała informacji. Nie odpoczynku.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *