Toy Soldiers (4)

4.

Jak już wspomniałam wcześniej, plotka o mnie i jakimkolwiek facecie roznosi się po Roswell lotem błyskawicy. A już o przystojnym X5 to już prawdziwa żyła złota. Przynajmniej dla operatorów telefonii stacjonarnej i komórkowej. Wieści rozchodzą się szybko… i docierają do Kala. Może nawet nadzwyczaj szybko, ponieważ on jest wyjątkowo czuły na tego typu informacje i Isabel dała się nabrać na całą tą jego postawę starego przyjaciela zmartwionego życiem uczuciowym przyjaciółki. Roswell wciąż pozostało małym miastem, gdzie władzę sprawują plotkarze. A plotka puszczona raz w obieg traci wszelką sterowność i spada w stronę absolutnego absurdu.

Przynajmniej do takiego wniosku dochodzę, kiedy wchodząc do biura restauracji słyszę rozpaczliwy szloch Susan i pocieszające ją dwie dziewczyny. Urywki rozmowy, jakie docierają do mnie sprawiają tylko, że mam ochotę potrząsnąć głową z żalu nad ludzką głupotą i głupotą ludzi zakochanych.

Haha, jakbym sama do nich nie należała. Ale ja trzymam to jakoś w ryzach… na razie. I modlę się, by obecny Alec odbiegał bardzo od tego mojego. Co jest równie prawdopodobne, że obcy przylecieli na ziemię… hm, chyba niezbyt dobre porównanie. Więc nie trzymajmy się popularnych powiedzonek. Po prostu mam nadzieję, że się różni… tak byłoby łatwiej dla mnie. Ale pewnie moje nadzieje są po prostu złudne.

Siadam w biurze w swoim fotelu, kładąc na stole nie wysłaną prosto do domu część zakupów i przez jakieś dwie sekundy myślę nad tym, czy nie spławić Susan jakąś bajeczką. Kolejne dwie sekundy zajmuje mi objęcie myślami wszelkich implikacji ewentualnych szczerych wyjaśnień wobec Susan… też nie opcja. Gdzie się dwóch kłóci, tam trzeci korzysta. Pozostaje mi opowiedzieć Susan co nieco o zwyczajach godowych transgenicznych. Brr, ale to zabrzmi w jej ludzkich uszach. Oczyma wyobraźni już widzę jej rozdziawioną buzię i wstrząśnięte spojrzenie. Jedyny plus to taki, że przynajmniej sama doszła do wniosku, że to ona nawarzyła sobie tego piwa.

Czasami mam wielką ochotę poprzeć starą śpiewkę Aleca – ludzie i transgeniczni nie zostali stworzeni, by być razem. Problem jednak w tym, że trzeci w uszeregowaniu tajności po K-Paxie i Chimerze był projekt Ewolucja. Malutka niespodzianka od Sandemanów dla władz Manticore. Ruja, występująca po raz pierwszy w piątej serii X i jej wszelkie konsekwencje. Ach, jak ja kocham zajmowanie się efektami ich zabaw w Boga. Naprawdę. Nie ma nic bardziej milutkiego i przyjemnego na tym świecie.

Po cholerę Surinah Sandeman była szefową K-Paxu?

Susan wchodzi chyłkiem, nie patrząc na mnie. Ślady łez są widoczne na całej jej twarzy, nawet na kostiumie. Litości!

Podsuwam jej pudełko chusteczek higienicznych i patrzę przez chwilę w milczeniu, jak siada po przeciwnej stronie biurka. Dlaczego czuję się jak mamuśka strofująca niegrzeczne dziecko?

Potrząsam głową. Mam dzisiaj niesamowity humor… Od jakichś… zerkam na zegarek… siedemnastu minut. Dziwne.

A może i nie. Może to pochodzi od Biggsa. Na jakimś tam poziomie jesteśmy w końcu zintegrowani emocjonalnie. Tak funkcjonujemy. Pewne rzeczy są instynktowne dla nas i nie jesteśmy w stanie sami zerwać więzi, jak mi wyjaśniła Surinah. Ulżyło mi, powiem szczerze. Bo to znaczy, że Biggs nie może zerwać więzi ze swojej strony.

Odchylam się nieznacznie na krześle, bawiąc się małymi miękkimi kulkami. Pomagają utrzymać palce w sprawności.

„Wiedziałaś, że Cody nie jest człowiekiem. Więc do diabła dlaczego wydawało ci się, że myśli także jak człowiek?” podnoszę pytająco brew i patrzę na nieszczęśnicę, pochlipującą na krześle. No dobrze, ja wiem, że po mieście krążą plotki, że wdałam się w gorący romans z tym przystojniaczkiem, ale tylko kretyn by w to uwierzył… albo osoba, która wie o moim transgenicznym ja. Uwiedzenie faceta w kilka chwil jest prostym zadaniem. Tylko, że jeszcze nigdy żaden z nich nie dostał tego, co chciał.

Susan otwiera usta jak ryba, wyciągnięta z wody. Jest w lekkim szoku. Cóż, mogę to wykorzystać… i Susan nie zada mi pytania, skąd to wiem.

„Coś ci powiem. X5 łączą się w pary na całe życie. I kiedy mówię na całe, mam na myśli całe. Zapomnij o tych ludzkich głupotach miłości po grób. Jeśli uzna kogoś za swojego partnera, jego instynkty robią to samo.”

Po jej spojrzeniu widzę doskonale, że nic nie kuma. Wzdycham.

„Nie twierdzę, że poprawieni genetycznie nie mają swojego za uszami. Zdarza im się hulać, i to naprawdę nieźle. Tylko, że tak się dzieje do chwili, kiedy znajdą swojego partnera. W przypadku X5, o ile mi przynajmniej wiadomo, tylko i wyłącznie w przypadku numeru piątego tej serii, to może być inny X5, inny poprawiony genetycznie albo człowiek. W tym wypadku byłaś ty. Byłaś, ponieważ zdarza się przecież, że wybrana osoba ma już swojego partnera albo po prostu nie jest zainteresowana. A jeśli dobrze wywnioskowałam z zachowania Cody’ego wobec ciebie, ty popełniłaś niewybaczalny błąd i odmówiłaś.”

„Co?”

Potrząsam głową. Ludzie i ich nieznajomość rzeczy. Przecież wystarczy się przyjrzeć zwyczajom X5. Ja tak zrobiłam… porównałam do swoich doświadczeń ze snu. Moja dawna niepewność i zazdrości o Aleca po prostu teraz wydają mi się śmieszne. Alec musiał mieć niezły orzech do zgryzienia ze mną. On wiedział, wybrał mnie na swoją partnerkę… ale ja musiałam się jeszcze wiele nauczyć o naturze poprawionych genetycznie. I gdybym wiedziała o tym wcześniej, nie podejrzewałabym Cece o romans… życie z dala od swojej rasy jest beznadzieją. Nie próbujcie tego w domu, dzieci!

„On musiał w którymś momencie zapytać cię, czy chcesz być jego partnerką. Ty jesteś człowiekiem i na pewno zapytał cię słownie.”

Teraz oczy Susan są szerokie z ciekawości.

„Można nie słownie?”

Kiwam głową bez wahania, przypominając sobie wszystkie te chwile, kiedy Alec krzyżował moją osobistą przestrzeń… najwcześniejsze, które pamiętam, to masaż karku. Niesamowite, kiedy to sobie przypominam. Dotykanie karku, najwrażliwszego obszaru na ciele transgenicznych, z powodu kodu kreskowego, to chyba jedno z najinstynktowniejszych sposobów okazania zainteresowania drugiej stronie… W ogóle, dotykanie w jakikolwiek sposób szyi jest dość jasnym sygnałem, czytelnym dla każdego z gatunków poprawionych genetycznie. Rumienię się na samo wspomnienie, co czasami robiłam z szyją Aleca… albo jaką przyjemność sprawiało mi budzenie się z jego ustami na kodzie kreskowym. To uczucie przynależności, bycia we właściwym miejscu i z właściwą osobą. Dodatkowo koci koktajl w DNA sprawia, że my, X5, instynktownie pragniemy fizycznego kontaktu – jakiegokolwiek, ale unikamy kontaktu z obcymi. Dotyk, skrzyżowanie osobistej przestrzeni dla nas służy tylko dwóm celom – zranić albo związać.

„Można… widzę po twojej twarzy, że on cię spytał, a ty kompletnie nie zrozumiałaś tego, nieprawdaż?”

Susan rumieni się po korzonki włosów. To musiała być niezła komedia omyłek. Co ona musiała sobie wtedy pomyśleć? Że chce, by była jego kochanką?

„Jedyny problem w tym, że kiedy X5 już pyta oficjalnie o partnerstwo, jest już niemal na skraju nierozerwalnej więzi z drugą osobą. Jeśli styka się z odmową, jest rozłączany z tą osobą – sam lub przez grupę, jak tylko można. Musi wyrzucić ją z głowy, a przede wszystkim z instynktów. Tu już wchodzą reakcje fizyczne, związane z DNA. Nie wiem, jak to wyjaśnić tobie, byś źle nie zrozumiała zwyczajów X5… to zazwyczaj trzeba zobaczyć na własne oczy. Stałe pary… hm…” drapię się z tyłu głowy, milutki gest przejęty od Aleca „… nie ma słów, by określić, jak ochronni są wobec siebie. Są niejako własnością jeden do drugiego, nie tylko w psychicznym, ale i w fizycznym sensie. Jesteś świadoma rui wśród żeńskich X5 i oddziaływania ich feromonów na męskich X5?”

Kiwa głową.

„Po kilku takich cyklach, czyli po kilkunastu miesiącach stałego związku, przynależności, fizjonomia dwojga z nich nastawia się na siebie. Męski X5 przestaje reagować na feromony innych żeńskich X5 prócz jego wybranej partnerki, której co prawda więcej czasu zajmuje przywiązanie się, reakcja tylko na niego, ale to jest równie trwałe… i prawdopodobnie nieodwracalne.”

Z drżeniem wracają do mnie dawne słowa Aleca: „Jak możesz być z nim, kiedy topniejesz w moich ramionach?”. Skubaniec. Wiedział, że więź nie została jeszcze zawiązana i dręczył mnie niemiłosiernie. We własnych oczach łamiąc wszelkie zasady… ponieważ wiedział, że ja o nich nie wiem. „Jak możesz być z nim, kiedy sama myśl o tobie doprowadza mnie do tego?”

„Nie słyszałam o przypadku zerwania więzi, za wyjątkiem śmierci jednego z partnerów. Drugiemu, jeśli przeżyje, dojście do stanu neutralności zajmuje co najmniej tyle samo czasu, co przyzwyczajenie się do partnera. A i tak mija zwykle wiele miesięcy, zanim zacznie okazywać zainteresowanie kimś innym… kimkolwiek, właściwie. Pomijając jednak te wszystkie ogólne szczegóły związków… musisz zrozumieć instynktowność X5. Instynkty odzywają się przed ich wojskowym treningiem, a często nawet wykorzystują ten trening, by ochronić to, co według ich instynktów jest ich. Jeśli działają inaczej… to tylko wśród ludzkich partnerów, Susan. Tych, którzy nie rozumieją głębokiego poczucia własności, przynależności… oraz faktu, że dla transgenicznych fizyczność z drugą osobą może być dwojaka – albo dlatego, że przynależysz do kogoś, albo dlatego, że to jest wróg, przeciwnik, którego masz zranić w jakikolwiek sposób. Nie wiem, w jak inny sposób ci to wyjaśnić, byś nie zrozumiała instynktów łączenia się w pary X5 jako coś brudnego, zwierzęcego. Ogromna większość ludzi uznałaby za uwłaszczającą samą sugestię, że kobieta może być własnością mężczyzny…”

Hm, może tak się dodzwonię. Punkt widzenia Biggsa jest mi znacznie bliższy. Od kiedy Cece leży w śpiączce, mam niezły kłopot z blokowaniem jego ochronnych instynktów wobec niej.

„Nawet gdybyś nie została partnerem Cody’ego… przez wiele miesięcy inni męscy X5 i tak uważaliby cię za jego własność, co najmniej do czasu, aż jego ochronny instynkt wobec ciebie opadnie. Według ich myślenia, on pierwszy ma prawo zbliżyć się do ciebie i zdobyć ciebie.”

Susan mruga ze zdumienia.

„O Jezu… a gdybym ja była zainteresowana innym X5?”

Wzdycham. Ludzie.

„Nie ruszaj, co nie twoje. Mówi ci coś to powiedzenie? Przedstawiłam ci tylko męski punkt widzenia X5. Przynajmniej zarysy.” potrząsam głową „Ale bardzo podobnie jest wśród kobiet. Także załatwiają to między sobą i bardzo rzadko inna wchodzi na teren drugiej, chyba że obydwie zainteresowały się tym samym facetem w tym samym czasie. Czasem dochodzi do sytuacji, w których jakiś męski X5 nie ma pojęcia, że ktoś już zgłosił zainteresowanie wobec niego i sam zgłasza zainteresowanie wobec kogoś innego… Wówczas jest mały mętlik. Przeważnie jednak na dzień dzisiejszy większość X5 jest w stałych związkach lub połączy się w pary w najbliższym czasie. Nie zrozum mnie źle, to nie jest tak, że nagle wpadasz w piekielnie zazdrosną miłość do drugiej osoby… wciąż trzeba wielu miesięcy dopasowywania się do siebie, jak u ludzi. Są różnice charakterów, zajmowanej pozycji w społeczności. Zazwyczaj jest tak, że osoba zajmująca wyższą pozycję, wciąga tę niżej, niezależnie czy to kobieta czy mężczyzna.”

Oczyszczam gardło. Zdecydowanie zagalopowałam się z tymi wyjaśnieniami. Ona naprawdę nie potrzebuje tego wszystkiego wiedzieć… ale biorąc pod uwagę światło w jej oczach, kiedy zrozumiała, że Cody chciał ją na całe życie… oraz fakt, że Cody mimo wszystko nie rozłączył swojego zainteresowania od niej… Myślę, że potrzebują czasu, by naprawić kilka swoich omyłek.

„Skąd ty to wszystko wiesz?” Susan najwyraźniej otrząsa się szybciej z szoku niż się spodziewałam.

Skąd wiem, że żyję? To jest naturalne. Tylko trzeba przeżyć co najmniej cztery ruje i zobaczyć na własne oczy jak dwoje X5 się zbiera, a wszystkie się poukłada samo w twojej głowie. Z jakiegoś powodu Surinah i jej braciszek podarowali nam nieprawdopodobne ‚zwyczaje godowe’… Chociaż biorąc pod uwagę, że Surinah sama przez lata bardzo dużo wysiłku włożyła w utrzymanie swojego małżeństwa, łącznie z rezygnacją z prowadzenia projektu zastąpienia drugiego obrońcy alias K-Pax, nie trzeba być geniuszem, by zrozumieć, że nie podobają się jej rozwody i rozdzielanie rodziny. Czy nawet jej rodzimy system od Familiars – zabicia małżonka albo rozwodu po trzecim dziecku. Musiała widzieć naprawdę wiele rodzinnych tragedii, skoro całą ruję i projekt Ewolucja ubrali z bratem w tak silny system instynktów i związków.

„Po prostu wiem.” uśmiecham się „A ty… chociaż go przeproś za niezrozumienie. Nie sądzę, by to za wiele zmieniło, ale z pewnością będzie dobrym początkiem… w którąkolwiek stronę zmierza wasza znajomość, czy się rozstaniecie czy będziecie razem.” 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *