Toy Soldiers (24)

24.

Z irytacją wyłączam komórkę.

Rada, komitet, czy jak tam się jeszcze zwali na przestrzeni ponad 50 lat… nie lubię polityków, a już szczególnie kiedy usiłują wcisnąć mi kit, że ja pracuję dla nich albo że powinnam ich informować o wszelkich zmianach w sytuacji.

Połączenie tych dwóch sytuacji wyzwala we mnie rządzę krwi.

I to dla takich ludzi mamy usunąć Familiars z obiegu? Już wolę, by Familiars usunęli ludzi. A że nas nie lubią… co to mnie obchodzi? Urządzę następną kampanie, jak wrócę. Jeśli wrócę.

Czy ten kopnięty senatorek naprawdę chce tego, co powiedział?

Jeśli się tu zjawi, skręcę mu kark… albo coś równie drastycznego.

Cała ta rozmowa zepsuła cały mój dobry humor, a jednocześnie wyraźnie pokazała, gdzie stoję.

Za półtora dnia opuszczam planetę, a pozwalam moim hormonom rządzić i igrać w małą grę z Aleciem. Naprawdę straciłam rozum.

Splatam palce na karku, odchylam głowę i patrzę się na rozgwieżdżone niebo.

Tak naprawdę tylko kilka z tych świecących punkcików widać z Antaru. Zwłaszcza jeden. Ludzkie oko go nie wychwyci zbyt dobrze… ale moje może.

„Zadziwiające, nieprawdaż?” Nasedo staje w nowym, młodym kształcie obok mnie i też zadziera głowę do góry. Antarski dźwięczy w moich uszach. Dociera do mnie także jego zapach. Zdecydowanie nowy, młody, przystojny kształt. Zerkam kątem oka. Ma ciemne okulary. No tak. Jego oczy. Zasłania je. Musi je przyzwyczaić do bezustannego prawdziwego kształtu. Potrzebne przy pilotażu.

Dobrze, że ja nie mam tego problemu.

„To nie jest tak daleko… a jednocześnie nie widać większości z nich.”

„Nie masz czasem uczucia… że stanie się coś naprawdę złego?” pytam się powoli, nagle niepewna. Rzuca na mnie okiem zza szkieł.

„Co masz na myśli?”

„Sytuacja wydaje się w porządku, jest czysta i klarowna. Ale mimo wszystko nie możesz pozbyć się tego paskudnego przeczucia, wręcz pewności, że coś nie gra i to uderzy w twój najczulszy punkt, kiedy nie będziesz przygotowany.”

„Mam wrażenie, że to wszystko to… jakiś rodzaj pułapki.”

„Jaki rodzaj?”

„To tylko uczucie… jak wsiądziemy na statek i nie będzie już odwrotu… coś się pomyli, jakbyśmy wchodzili prosto…”

„W sam środek przemyślnej pułapki.” kończę swobodnie. Tak, można nazwać tak uczucie, zalegające w moim żołądku.

Zdejmuję spojrzenie z nocnego nieba.

„A ty? Co robiłeś podczas ostatniej wolnej nocy?”

Wzrusza ramionami.

„Odwiedzałem… kilka znajomych miejsc. Atlanta. Nowy Jork. Floryda. Eagle Rock Military Base. Miejsce na obrzeżach stanu Wyoming. Już nie dożyję ponownego ich zobaczenia.”

„Nie. Żaden z nas.”

„Ty naprawdę nie zamierzasz wracać.” stwierdza z cichym zdumieniem „Dlaczego? Ponieważ nie możesz być z kimś, kogo wybrały twoje instynkty?”

„Nie… ale mam uczucie, że jeśli wsiądziemy na ten statek… to żaden z nas już nie wróci. A ja zamierzam wsiąść.”

„I czujesz się winna temu?”

„Może troszeczkę. Mam tu w końcu rodzinę. Zobaczenie ich krótko przed realizacją projektu… to jak cios w głowę, który wiesz, że nadejdzie i jednocześnie nie możesz się uchylić.”

„Antar też mógłby stać się dla ciebie domem. Masz niewiele naszych genów, zaledwie mikroskopijną ilość… ale i tak to one rządzą tobą przeważającą ilość czasu.”

„I tak czuję się jak zdrajca. Zabiłam Antarian w powłokach-skórach, by ochronić transgenicznych. Teraz odchodzę na Antar, zostawiając transgenicznych na pastwę Familiars. W którąkolwiek stronę… Zaczynam cię rozumieć. Wiesz… Dlaczego sfiksowałeś. Stworzony by chronić rasę Antarian, a jednocześnie rozkazano ci ich zabijać… i to na obcej ziemi, gdzie i tak byli prześladowani i zabijani.”

„Tak. Życie jest do chrzanu. Przynajmniej życie żołnierza.”

Cisza.

„Myślałeś kiedyś, by zrezygnować… poddać się? Nie posłuchać rozkazu?”

„Przestać być żołnierzem? Porzucić misję?” pyta się zaskoczony „Miliardy razy.”

Cisza.

„Zbyt silne mamy poczucie obowiązku, prawda? Żeby myślenie zamienić na działanie.”

„Żałujesz?”

„Czego?”

„Że mnie nie zabiłaś.”

„Nie. To jedna z najsłuszniejszych decyzji w moim życiu.”

„Nie posłuchałaś wyraźnego rozkazu.”

„Tak.”

Cisza.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *