Freak Nation (48)

48.

Opieram się tułowiem o pierś Biggsa, moja głowa spoczywa na jego ramieniu. Siedzimy na kanapie. Żadne nie odzywa się już dłuższy czas, pogrążone w niewesołych rozmyślaniach. Każde z nas zapewne myśli o tym samym, tylko żadne z nas nie chce rozpocząć rozmowy.

Otwieram moją puszkę piwa. Nigdy nie przepadałam za alkoholem, ale dzisiejszego wieczoru… po prostu muszę się czegoś napić… albo zrobić coś innego, co usunęłoby całe to napięcie we mnie, narastającą złość i agresję.

Jak już ma się coś walić, to wali się wszystko.

Seattle ogarnia znowu gorączka anty-mutantowa, Cece usiłuje pogorszyć moje stosunki z bratem, a Alec mizdrzy się do miseczek rozmiaru C tuż pod moim nosem. Kiedy piekło zamarzło?

„Co jest między tobą a Aleciem?” Biggs nagle rzuca pytanie tak cicho, że niemal je przegapiam. Dzięki za super wrażliwy słuch.

„Nic. Co ma być?” dziwię się. Przełykam pierwszy łyk. Ale paskudztwo.

„Nie pokłóciliście się?”

Wzruszam ramionami.

„Nic mi na ten temat nie wiadomo. Czemu w ogóle pytasz? Nie pamiętam, żebyś…”

…kiedykolwiek pytał, co jest między mną a Aleciem od czasu zniesienia jedynej zasady obowiązującej między nami.

„Traktowałaś go jak powietrze. Byłem ciekaw, czy mam go sprać na kwaśne jabłko.”

Śmieję się. To byłby ciekawy obrazek… tylko nie wiem, kto by zwyciężył. Alec walczy fenomenalnie. Mój brat miałby problemy z pokonaniem go. Zarobiłby co najmniej kilka brzydkich stłuczeń.

„Nie, nie pokłóciliśmy się.”

„Więc…?”

„Więc co?” odwracam podejrzliwie głowę.

„Wal śmiało, skoro już zacząłeś ten temat. Nieczęsto zdarza ci się wygłaszać wykład na temat szkodliwości facetów w życiu twojej młodszej siostry!”

„Żadnych dotąd nie było!” zaprzecza w oburzeniu i ciska mnie na poduszki. Zanim się orientuję, już atakuje mnie z łaskotkami. Trzęsę się ze śmiechu.

„Zbyt łatwo cię podpuścić!”

„Wiem!” wzdycha ciężko i w końcu uwalnia mnie. Oddycham z ulgą. „Naprawdę mogę spytać? Nie dostanę w szczękę za wtrącanie się za twojego osobistego życia?”

„Dlaczego? Spytać zawsze możesz… na litość boską, czytasz moje najbardziej osobiste i prywatne emocje i jeszcze pytasz, czy możesz zadać osobiste pytanie?”

„To jest bardzo osobiste.”

„No dobra. Powiedzmy, że spytać zawsze możesz… o ile się odważysz. Tylko nie wiem, czy odpowiem. Może być?”

„Może.” przesuwa się niewygodnie na kanapie i nic nie mówi. Mijają sekundy, potem coraz więcej sekund, aż wreszcie zamieniają się w minuty. Zaczynam się niepokoić. O co on do diabła chce zapytać? Podsuwam mu piwo pod nos.

„Na odwagę?” pytam się najbardziej niewinnym tonem, na jaki mnie w tej chwili stać.

„Taaa… przyda się z pewnością.” ku mojemu zdumieniu Biggs bierze puszkę i wychyla niemal duszkiem jakąś połowę zawartości. Może nawet więcej. Mrugam oszołomiona. Czy mi się przywidziało? Chyba nie. O co chce zapytać?

Bardzo osobiste?

To może być tylko jedno pytanie. Moje usta rozciąga uśmiech rozbawienia.

„Cholera, przestań się śmiać!” jęczy. Mogę nawet widzieć lekki rumieniec na jego twarzy. Mój brat się rumieni. Piekło naprawdę zamarzło.

„Jeśli chcesz zapytać o tę stronę moich… kontaktów z Aleciem…”

Biggs nadstawia ciekawie uszu. Rumieniec powoli znika. Hm, jak łatwo odgadnąć myślenie mężczyzn. A przynajmniej nadopiekuńczego brata, który przypadkiem bardzo dobrze wie, co za ziółko z mojego chłopaka. Ech, wolę nawet nie myśleć o przygodach, które musieli razem przeżyć. Wywołuje u mnie mdłości sama świadomość przeszłości Aleca.

„Tak myślałam.” mamroczę, odbierając od niego moją puszkę. Dopijam duszkiem do końca. Mnie też przyda się trochę na odwagę. Być może to jest jedna z niewielu okazji, by uporać się z tym problemem.

Chociaż może nadopiekuńczy starszy bliźniaczy brat nie jest najlepszym kandydatem na tego typu rozmowę, ale diabelnie mocno potrzebuję z kimś pogadać w tym temacie. Teoria to nie wszystko. Ech, pal licho teorię. To zawsze można się dowiedzieć… z różnych źródeł. Potrzebuję, by ktoś rozwiał moje wątpliwości, powyjaśniał parę rzeczy… Hm, może jednak Biggs jest najlepszym kandydatem do tego. Z pewnością wolałby zapobiegać kłopotom niż mnie z nich wyciągać. Wiem, że wyciągnąłby mnie z każdego bagna… ale ja niekoniecznie mam ochotę wpaść do ślicznie pachnącego błotka.

„Nie śpimy ze sobą.”

Mogłabym przysiąc, że w oczach mojego brata błysnęło zaskoczenie… i coś jeszcze. Jakby spodziewał się takiej odpowiedzi, ale nie do końca jest w stanie w nią uwierzyć. Nie dziwię się mu. Ja też nie mogę. Alec jest… najbardziej zmysłową istotą, jaką spotkałam w moim krótkim, siedemnastoletnim życiu.

„Chociaż…” przechylam z wahaniem głowę; pal licho, raz kozie śmierć. Mam nadzieję, że się nie rumienię. „…nie mogę powiedzieć, że pewne sprawy nie zaszły naprawdę daleko. To jest w gruncie rzeczy Alec. Najbardziej wkurzający, zniewalający, seksowny i uroczy facet, jakiego znam.”

„Yyyy… spokojnie obszedłbym się bez tych czterech przymiotników!” krzywi się. Widzę, że wiadomość dotarła do niego. „Naprawdę daleko?”

Kiwam głową.

„Większość czasu… to jest niegroźne.”

Biggs prycha. Cóż, wiem, jak to idiotycznie brzmi. Alec niegroźny, kiedy przychodzi to do spódnicy dziewczyny?

„Ale są oczywiście sytuacje, kiedy naprawdę jest dla mnie niepojęte, jak on się hamuje…” zamieram. Dobra, mam nadzieję, że Biggs zrozumiał aluzję. A jak nie… nie zamierzam pytać.

„Nie wyrywa dziewczyn pod twoim nosem, nie musisz nawet pytać.”

Oddycham z ulgą.

„Co nie znaczy, że nie starają się wleźć do jego łóżka. Znasz Ashę, tę nową X5 w Terminal City?”

„Uh… przez cały patrol zachwycała się Aleciem i opowiadała… co by z nim zrobiła. Dziewczyna miała szczęście, że to był bardzo zajęty patrol. Moja cierpliwość była na wykończeniu.”

„Ćwiczysz przed wyniesieniem nad ołtarze?”

Rzucam w niego poduszką.

„Daleko mi do świętego męczennika.”

Biggs chichocze.

„Bóg mi świadkiem, że baaaardzo daleko.” podnosi się. Otwiera lodówkę i rzuca mi drugą puszkę piwa. Hm, zapowiada się interesujący wieczór. Czas na kolejną odsłonę.

„Pamiętasz noc, kiedy po raz pierwszy odczułeś moje emocje? I co czułeś?”

Biggs nie musi się zastanawiać. Psiakrew, długo nie wiedziałam o tym, ale w końcu się przyznał.

„Nad ranem. Przerażenie. Czyste, niesamowite przerażenie.”

Kiwam głową. Dokładnie. To było tuż po… nawet nie mogę wymówić w myślach tego określenia, nazwy na to. Jestem strasznie pruderyjna.

„Hm… środek mojego okresu godowego.” Biggs siada z powrotem, a ja rozkładam się niemal na całej kanapie. Kładę poduszkę na jego kolanach, a głowę na poduszce. „Kilka godzin po tym, jak na mojej drodze napatoczył się Alec.”

„I ty mówisz, że nie spaliście ze sobą? Co się stało? Ktoś go znokautował?”

„Raczej co się nie stało!” wciąż czerwienię się na wspomnienie. Moje policzki robią się chyba purpurowe. Mam zamiar powiedzieć bardzo osobistą rzecz. Ale w końcu po to rozpoczęłam tę rozmowę. By zapytać o parę krępujących spraw… i otrzymać odpowiedzi. Ale to nie jest łatwe… i każda kolejna sekunda mojego milczenia zmniejsza moją odwagę. „Powiem… krótko. Błagałam go, a on powiedział nie.”

Cisza. Ośmielam się otworzyć jedno oko. Potem drugie. Biggs patrzy na mnie w niemym kompletnym zdumieniu. Wypuszczam ciche westchnienie ulgi. Najgorsze mam za sobą.

„Nawet cię nie dotknął?”

Potrząsam przecząco głową.

„Coś zaszło… ale nie doszło do czegoś. Chryste, on nawet pozostał w ubraniu.”

Och, czy ja muszę się rumienić jak pensjonarka? Tamte czasy już dawno minęły… Och, mam ochotę zapaść się pod ziemię, a jednocześnie wystawić ciekawie ucho na to, co powie Biggs. Głęboko zszokowany Biggs. Pierwsze zdanie zdumiało go niezmiernie. Ale to moja odpowiedź na jego pytanie wywołała prawdziwy szok. Widzę to w jego oczach. Psiakrew. Czuję, jak odbija się to w moim umyśle.

„Więc powiedział nie…” mówi wolno, wręcz z niepewnością „I co się stało potem?”

Wzdycham.

„Poszedł pod prysznic. Zimny. A ja zwiałam w tym czasie…”

„O cholera…” Biggs nagle jęczy i uderza się w czoło. „Przecież on wówczas myślał, że jesteś moją dziewczyną.”

„Ciekawe, dlaczego?” pytam się cierpko, ale praktycznie natychmiast spuszczam z tonu, zwłaszcza jeśli dzięki temu uratowałam moją… cnotę. Może nie na długo, ale jednak. Nie chcę przeżyć pierwszego razu jak większość X5 – pod wpływem genetycznego błędu, który umknął uwadze genetyków w Manticore. To zbyt osobiste, zmienia wszystko w życiu dziewczyny i nie ma już powrotu do „przed”. „Chociaż wówczas tego nie wiedziałam. Cieszę się, że do niczego nie doszło, ale to nie zmienia faktu, że jego odmowa zabolała jak cholera.”

Mój brat ciężko wzdycha.

„Nie myślałem, że dożyję dnia, w którym Alec straci rozum z powodu dziewczyny… i to mojej własnej siostry!” mówi w zdumieniu, kręcąc głową. Podnoszę pytająco brew. „Ważna lekcja na temat myślenia facetów. Więcej jej nie powtórzę, więc zapamiętaj dobrze.”

Hę?

„Może się wydawać, że myślą jedynie w kategoriach przyjemności i rzeczywiście tak się dzieje…”

Też mi nowina… Oni myślą tak 24 godziny na dobę.

„Ale jednocześnie wyrażają tym uczucia. A już zwłaszcza nabiera to szczególnego znaczenia, kiedy czuje się coś naprawdę poważnego.”

Subtelny sposób powiedzenia mi, że nie oznacza brak uczuć?

„Kiedy kochają się… kochamy…” poprawia się po dwóch sekundach wahania; nawet nie potrafię sobie wyobrazić, czym dla niego jest powiedzenie tych jakże osobistych słów. W gruncie rzeczy mówiąc „my” stawia w świetle jupiterów swój związek z Cece… i to jego najintymniejszą część.

No co? Przecież wiem, jak to się stało, że mój bratanek czy też bratanica trafił do brzuszka Cece. Teoretycznie, co prawda… ale fakt to fakt.

„…wyrażamy tym uczucia. To w gruncie rzeczy jedyna sytuacja, jedyny moment w związku, gdzie się odsłaniamy… zupełnie… do końca. W ten sposób wyrażamy wszystko, co czujemy. To chyba jedyny moment, kiedy czujemy, że ta druga osoba należy tylko i wyłącznie do nas. To głupie, irracjonalne pragnienie posiadania… potwierdzenie posiadania tej drugiej osoby. I paradoksalnie… Nie potrafię sobie wyobrazić czym to musiało być dla niego. Mieć cię tak blisko, topniejącą w jego ramionach…”

Moje serce wali wściekle w piersi.

„…i jednocześnie niedostępną. Trzymał w ramionach dziewczynę najlepszego kumpla, marzył o niej…” Biggs kręci głową, jego wzrok błądzi gdzieś w ciemności. Po raz pierwszy zupełnie nie wiem, co myśli, co czuje. To jest sfera, do której ja nigdy nie będę miała dostępu. I nawet nie chcę. Ta część jego jest zarezerwowana dla kogoś zupełnie innego. „Nie myślałem, że to kiedykolwiek powiem… ale… przepraszam za tę historię. Więcej zniszczyłem między wami niż zapobiegłem. O Chryste… nie miałem pojęcia, że to zaszło już wówczas tak daleko. Przepraszam, Maleństwo. Tak bardzo przepraszam…” pojedyncza łza ślizga się po jego policzku. Obejmuję go ramieniem i układam głowę na jego piersi. Wsłuchuję się w bicie jego serca: mocne, a jednocześnie bijące tak nerwowo, z takim przerażeniem… Ten magiczny rytm odbija się w moim umyśle, powoli wsiąkając w moją krew. Biggs zawija ręce dookoła mnie, chowając twarz w moje włosy. Trwamy. Razem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *