Freak Nation (44)

44.

To nie ma sensu.

Obojętnie, jak często powtarzam sobie w myślach to zdanie, nie mogę tego zrozumieć.

Mojego zachowania.

Zwalanie na genetykę nie pomoże. Genetyka mogła mi dać możliwości, ewentualnie pomysłowość, a jak to wykorzystałam – to już zależało wyłącznie ode mnie. I zrobiłam to w bardzo nieprzyjemny sposób.

Byłam okropna. Złośliwa. Głucha. Bezlitosna. Mogę tak wymieniać jeszcze długo.

Nawet jeśli przyszły Max zranił mnie do żywego, nie powinnam była mścić się na jego młodszej wersji i wyrzucać mu tego. A już nie w ten sposób… wręcz nieludzki.

Nawet nie zarumieniłam się ze wstydu.

Nie wiedziałam, że potrafię być taka. Bez serca. Nie szanująca uczuć innych. Dlaczego nikt nie otworzył mi wówczas oczu? Jak zabrnęłam w ten ślepy zaułek?

Alec trzyma mnie, kołyszemy się lekko. Nic nie mówi i jestem mu za to wdzięczna. Raczej nie przywykł do pocieszania płaczących dziewczyn, ponieważ zazwyczaj to on był powodem ich łez.

„Beksa ze mnie.” mówię, czując delikatne, słone pieczenie na wargach.

Alec nie zaprzecza, tylko ciągnie ścieżkę lekkich pocałunków po moich policzkach. Łzy nikną w jego ustach. Nie mogę się nie uśmiechnąć; on jest po prostu słodki.

~ * ~ * ~ * ~

Nie wiem ostatecznie, jak Biggs załagodził Cece, ale dokonał tego. Moja bratowa przestała czepiać się tego wyjścia do Crash, a Biggs nie patrzył krzywo na mnie z powodu Aleca. Załatwili to między sobą. Alec nie wściekał się z powodu kłamstwa mojego brata, a Biggs obiecał przystopować i dać mi więcej luzu.

Ciężko było w to z początku uwierzyć. Wydawało mi się wręcz niewiarygodne, że mój bliźniak przestanie skakać wokół mnie. W jakim alternatywnym wszechświecie?

A jednak. Oczywiście nie obyło się bez zgrzytów. Biggs jest uparty i ciężko mu się zmienić z godziny na godzinę. Ale pracujemy nad nim. Poprawił się.

Co do moich stosunków z Aleciem… sama nie wiem, co mam myśleć. Wygląda na to, że Alec uważa się za kogoś w rodzaju mojego chłopaka. A już z całą pewnością za przyjaciela ze znacznymi przywilejami. Nie powiem, żeby było mi to niemiłe. Budzi jednak pewien… niepokój. Czasem nawet strach.

Alec jest mężczyzną. M ę ż c z y z n ą . W pełnym znaczeniu tego słowa. Kimś, za kim ciągnęły i wciąż ciągną tabuny dziewczyn. I Alec z tego korzystał, można to tak ująć… delikatnie. Nie mam żadnego pomysłu, jak rozwinie się nasza relacja, a Alec ma chyba bardzo sprecyzowany i jasny pogląd na sytuację. Och, psiakrew, bardzo jasny. Nie wywnioskowałam tego z jego sławy… tylko działań. Jak na przykład kilka dni temu…

~ * ~ * ~ * ~

Wiecie, co się dzieje w TC, kiedy główna elektrownia w Seattle siada? U nas też nie ma prądu poza centralą i szpitalem, gdzie funkcjonują zapasowe generatory. O nie, my, zdolni i genialni poprawieni genetycznie, podłączyliśmy się nielegalnie do miejskiej sieci. Nawet mamy ciepłownię, obsługującą wszystkie zamieszkane budynki. Ale wracając do braku prądu… hm, kiedy gasną światła, z jakiegoś powodu wszyscy myślą, że ciepłej wody też nie ma. A przecież system funkcjonuje w oparciu o ogromne zbiorcze bojlery… Więc mam dużo gorącej wody, bez obawy, że nagle się skończy.

Wzięłam prysznic po powrocie do domu, zjadłam kolację… i zgasło światło. Psiakrew. Nie lubię ciemności, gdy jestem sama.

Poustawiałam w łazience kilkanaście świeczek, napełniłam wannę gorącą wodą… i oooch, zanurzyłam się w niej. Do czystej przyjemności brakowało mi jeszcze czegoś, więc sięgnęłam po mój nowy zestaw do kąpieli we flakonach od babci Claudii.

Po oliwce nauczyłam się kilku ważnych rzeczy o kosmetykach dla małych dzieci. Są niemal bezwonne, co w przypadku transgenicznego węchu graniczy z błogosławieństwem. Dwa, pienią się obficie, a ja lubię piankę. Poza tym zostawiają po użyciu skórę gładką jak pupcia niemowlaka.

Uczucie błogości i rozleniwienia przenika moje ciało. Niemal każda część mojego ciała rozluźnia się, pozwalając zmęczeniu odpłynąć w siną dal. Mam ochotę jęknąć w przyjemności, kiedy czuję, jak delikatne fale ciepłej wody obmywają moje ramiona i piersi.

Fale?

Otwieram sennie oczy. Z dłoni Aleca na moją skórę powoli spływa woda, która nagle z jakiegoś powodu wydaje się być niemal wrzątkiem. Zasycha mi w gardle, kiedy jego pociemniałe spojrzenie sunie coraz niżej i obejmuje ciało, ukryte pod wątłymi resztkami piany. Miękko, niemal z wahaniem wodzi opuszkiem palca po skórze w zagłębieniu szyi. Drżę. Wszelkie rozsądne myśli wyparowują z mojej głowy. Moje ciało skręca się pod jego dotykiem, głodne większego kontaktu.

Zamykam oczy pod intensywnością jego zielonego spojrzenia. Cichy zduszony jęk ucieka z moich warg. Dłoń Alec lekko trąca prawą pierś i przez całą mnie przechodzi fala gorąca. Zmysł czucia redukuje się do kontaktu skóry z jego. Wyginam się w łuk, nie chcąc, by przestał.

Nagle jednak obie dłonie Aleca nurkują pode mną i czuję, jak owiewa mnie chłodne powietrze. Moje ciało natychmiast reaguje na dodatkowy bodziec.

„Piękna…” jego usta są na mojej skórze, sprawiając, że zapominam o wszelkim zimnie. Alec nie odrywa się nawet na ułamek sekundy, kiedy otula mnie ogromnym ręcznikiem i niesie do pokoju. Delikatnie układa mnie na środku posłania i rozchyla poły tkaniny. Trzęsę się, kiedy gorący oddech przenika moje wargi, a język wślizguje się miękko do środka.

Ale nagle wstrząsy nie chcą ustać. Ledwo łapię oddech, spanikowana. Drgawki skręcają moje kończyny, mięśnie kurczą się boleśnie. Alec klnie i niemal natychmiast czuję, jak owija mnie z powrotem ręcznikiem i otula jeszcze kocem. Wsuwa pigułki do moich ust i podsuwa mleko do popicia. Nie mam pomysłu, skąd je wziął.

Trzyma mnie mocno, kiedy moje zęby dzwonią o szkło, ale w końcu połykam tryptophan. Znów zamykam oczy w udręce. Alec obejmuje mnie jeszcze mocniej, chowając moją głowę pod swój podbródek. Czuję się jak w domu, w bezpiecznym, ciepłym kokonie jego ramion. Uwielbiam to. Sprawia, że ból odchodzi daleko. I tylko dlatego, że on jest przy mnie. Nie musi nic robić… wystarczy, że jest.

„Shh… wszystko będzie w porządku.” szepcze mi do ucha cicho. Ale nie mam wrażenia deja-vu. Jakoś we mnie tkwi uczucie, że tym razem kierował te słowa nie tylko do mnie… 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *