ETIC: przed czy po (24)

Wredna teściowa wkracza na scenę, czyli etic część 24 😉

24.

„Bawisz się w detektywa?”

Ryan McDowell niemal parsknął śmiechem, pamiętając jednak w ostatniej chwili, że nie jest sam ani nie może pozwolić sobie na donośniejsze dźwięki. Był w towarzystwie swojej przyszłej dziewczyny. O tak.

Jego wybranka zaś spała sobie tak smacznie, że nawet jego przybycie i zrobienie z siebie poduszki nie zakłóciło tej błogiej nieświadomości. Co za obraza…

„Nieee… Czemu bym miał?” spytał niewinnie. W gruncie rzeczy był detektywem… badał zakamarki na brzuchu pod bluzką Nem. Nieświadomą Nem. Wijącą się niespokojnie Nem. Nie mogącą go wściekle ścigać po całym parku Nem. No po prostu Niebo. „Co tam na froncie, Mandarynko?” mrugnął do niej. Tajemnicą poliszynela było, że od dwóch dni Liz omijała Aleca… a Alec to chyba miał zamiar urządzić jakąś krucjatę…. Nie wiedział na pewno, co spłoszyło małą brunetkę, ale z całą pewnością nie było to coś seksualnego. Wtedy wrzeszczałaby w niebogłosy.

Hm, przeciwko wrzaskom Nem nie miał nic przeciwko, byle było to jego imię na jej ustach…

„To co zwykle, nic ciekawego.” mała brunetka wzruszyła nonszalancko ramionami. Ryan znów prawie się roześmiał. Ciekawe, czy ja wobec Nem jestem tak samo przezroczysty?

Zamknął na chwilę oczy. Jakkolwiek sam na ochotnika w dodatku, zgłosił się do pracy w kawiarence na wakacje, ale zaczynał mieć naprawdę dosyć tej letniej harówki. I po co? Żeby starzy nie kręcili nosami, że się obija i nic nie robi?

Yyy, z epoki pieluszek to on już dawno wyrósł: widział to każdy. No, niemal każdy. Jego rodzice należeli do chlubnych wyjątków. Pewnie nawet ciąża Agnes dokonała się jakoś wiatropylnie…

„Co dzisiaj robicie?”

„Nem śpi, jak widać…” mruknął nie otwierając oczu „Ja mam zmianę na popołudnie. Pewnie nawet Foczka nie zauważy, że tu byłem.” dodał po chwili żałośnie „Ciężka jest dola plemnika, kiedy jego pani nawet nie zauważa jego istnienia…”

Mógł się założyć, że Liz serwowała mu w tej chwili jedno z tych swoich niewinnych, pełnych niedowierzania spojrzeń.

„Ja nie powiem, kto na przymusowym urlopie ciągle psioczy na bezczelnych Irlandczyków i ich zwinne paluszki…”

„Właśnie, a propos bezczelnych Irlandczyków…” uniósł jedną powiekę i spojrzał wymownie „Co jeden z nich przeskrobał?”

Wyraz nagłej paniki na młodej buziulce mógł powiedzieć naprawdę wiele… ale Ryan pragnął usłyszeć to z jej ust. Jasne, że Alec był tylko facetem, ale na litość boską, nie zajdzie daleko samą cierpliwością i wstrzemięźliwością! Co najwyżej okaże się, że po całym tym ciężkim trudzie jakiś trzeci zgarnie całą śmietankę… a naprawdę nie chciał oglądać swojego młodszego braciszka za kratkami za morderstwo w afekcie!

„Hm… nic.” wyjąkała w końcu.

Parsknął, ale na tyle cicho, że Nem tylko poruszyła się niespokojnie. Hm, zdecydowanie idealny materiał. Wie, kiedy siedzieć cicho, chociaż to Foczka…

„Skoro nic nie przeskrobał, to dlaczego wiejesz na jego widok?” spytał spokojnie. Zarumieniła się po korzonki włosów, westchnęła ciężko, podrapała się po nosie… i klapnęła koło niego na koc. Dręcząc niemiłosiernie swoimi paluszkami jeden z jego rogów. Ciekawe, czy takie zwinne będą przy Alecu…

„Właściwie to nie wiem… a ja zachowałam się w dodatku jak głupia, nieuświadomiona idiotka.” wyrzuciła z siebie w końcu, kiedy myślał już, że nic nie odpowie i będzie musiał użyć innych sposobów by zmusić ją do mówienia…

„No dobrze, trochę szwankujesz z doświadczeniem tu i tam, ale w końcu jesteśmy po to, by nadrobić te braki, nieprawdaż?”

„Yhm…”

„Cóż za wymowna odpowiedź…” zakpił, ale po chwili spoważniał, dostrzegając pewną sylwetkę w głębi parku. Musiał się pospieszyć, inaczej zaraz zapanuje Apokalipsa. Nie czuł się na siłach przeżyć samotną konfrontację z własną rodzicielką, kiedy miał pod opieką Nem ze zwichniętą kostką i małą zahukaną brunetkę. Lepiej spieprzać stąd. Ale z drugiej strony jeśli mnie tu nie będzie, mama ich nie zaczepi, nie będzie miała powodów… „To ciekawe co odpowiesz na moje następne pytanie. Czy naprawdę myślisz, że my z Nem nauczymy cię wszystkiego? Uświadomimy we wszystkim?” uniósł wymownie brew.

Zmieszała się i znów zarumieniła.

„Nie.” przynajmniej chociaż raz od razu zajarzyła o co biegało. Jednak była bardziej kumata niż wyglądała… „Ale…”

„Przecież nie rzucał cię na głęboką wodę. Ani  nie jest twoim facetem, ani ty nie grasz w te gierki.”  przerwał jej łagodnie.

„Czemu w waszych ustach to zawsze brzmi logicznie i naturalnie, podczas gdy w mojej głowie zadomowiło się stado szerszeni?” jęknęła z rezygnacją.

„Bo, łagodnie mówiąc, masz zdrowo popieprzone w główce.” cisnął w nią kamyczkiem wygrzebanym w trawie „Za dużo egzotycznych przypraw, za mało prawdziwej treści.”

„I kto tu ma nierówno pod sufitem?”

Zaśmiał się.

„To tylko moja lekka manifestacja tego, jak powinien zachować się facet mający dziewczynę… zdecydowane nie tak, że potem na wakacjach desperacko potrzebuje przemeblowania w główce.”

„Tylko przemeblowania? Może od razu generalny remont?” zakpiła.

„Nieee.” pokręcił głową „Inaczej nie byłoby w ogóle tej rozmowy. A teraz zmykaj, jak się pospieszysz, złapiesz Aleca przed wyjazdem na weekend.”

„To on gdzieś wyjeżdża?” wyjąkała spanikowana. Jakoś wizja Aleca z dala od niej nie podobała się jej zbytnio, przez ten króciutki czas przywykła do jego nieustannej uwagi i przez dwa dni zaczęło jej go naprawdę brakować… a teraz jeszcze wyjeżdżał. Gdybym nie była taka głupia i uparta, mogłabym go mieć przez dwa dni! Pomstowała w duchu, nie mając pojęcia, że wszystkie uczucia ma wypisane na twarzy.

„Przecież ma urlop.” wyjaśnił z uśmieszkiem. Przezroczystość jest jak serek topiony. Nigdy za wiele.

~ * ~

Amanda przez pierwsze minuty zupełnie nie zwracała uwagi na grupkę młodych dziewcząt, zajmujących sąsiedni stolik. Ot, zwykłe babskie spotkanie przy kawie albo i winie (biorąc pod uwagę, że śmiech niektórych brzmiał jak chrobot zardzewiałego gwoździa o metal), kiedy jedna osoba powie o jedną rzecz za dużo, inna naładuje psychiczne baterie na następny tydzień, a jeszcze inna pochwali się swoją najnowszą zdobyczą. Nic niezwykłego. Zbyt dobrze też nie było ich słychać, muzyka w kawiarence była wystarczającym zagłuszaczem, a i ona sama siedziała za załomem ściany i w dodatku przesłonięta jakimiś idiotycznymi krzakami w różowe kwiatki. Kiedy jednak padło nazwisko McDowell, nie mogła się oprzeć, po prostu musiała podsłuchać.

„Słyszałyście najnowsze wieści o McDowellach?” ten zardzewiały gwóźdź zarechotała pod nosem, ale jej ton zdecydowanie należał do konspiratorskich, to musiała jej przyznać.

„Niee. Coś ciekawego? Założyli się, kto poderwie więcej w jedną noc i jakiś trzeci plemnik wygrał zakład?”

„Jakby taki istniał na tym świecie…” przez stolik przeszedł śmiech.

„McDowell ma dziewczynę!”

Amanda mogła przysiąc, naczynia pospadały z brzękiem na blat. Jej własna filiżanka na szczęście stała na spodku… ale ręce zaczęły się trząść niepokojąco. Jej synek miał dziewczynę? Czy to dlatego właśnie Alec na przemian ostatnio szczerzył swój idealny zgryz a w drugiej sekundzie wpadał w dziwną melancholię?

„Chrzanisz!”

„Nie! Nawet widziałam ich dzisiaj w parku…” gwóźdź zarechotała „Kelnereczkę sobie znalazł.”

„E tam, wierzysz w to?” inna spytała z powątpiewaniem „Ktoś taki nie przyciągnąłby uwagi żadnego z nich!”

„Ha! A jednak! Zasięgnęłam języka… i co się okazało? Miała chrapkę na drugiego z braci, ale był już zajęty. Ja nie wiem, co takiego jest w bliźniakach, że jarają ich niedoszłe zdobycze drugiego…” pożaliła się „I to żeby jeszcze ona była kimś! Zwyczajna brunetka, niewyparzony język, pracuje w kawiarni jako zwyczajna kelnerka, a poza latem wielka studentka się znalazła! Toż to skandal, takie zero! Ale pewnie leci na jego kasę, skoro nie może mieć tego drugiego… no i zawsze może mieć nadzieje, że rzuci tamtą… skandal…” wymamrotała strapiona.

„Skandal bo nie chciał ciebie?” któraś się zaśmiała wymownie, a Amanda z ogromnym wysiłkiem powstrzymywała się od wstania i wylania wszystkiego na niewyparzony język zardzewiałego gwoździa… A jednocześnie była jej niezmiernie wdzięczna, nawet jeśli w środku aż się kotłowała ze złości. Ooooch, już ona wybije Alecowi tę kelnereczkę z głowy! Nie powieli błędów brata z przeszłości, już ona tego dopilnuje…

Swoją drogą, to ciekawe, że Ryan nie przyznał się jeszcze do posiadania dziewczyny. Gdyby nie słyszała o tym od doktora Andersona, dopytującego się o zdrowie starszej ‚synowej’, nic by się nie dowiedziała. Tak samo jak teraz… zazgrzytała zębami ze złości. Kelnereczka i karierowiczka. Po moim trupie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *